Archive for the 'Osobiste' Category

Ostatni post na blogu w tym roku…

Wednesday, December 26th, 2007

Dla osób leniwych, którym nie chce się czytać całości, podaje streszczenie notki:

UNKNOWA NIE MA - POJECHAŁ DO SZWAJCARII - wróci 3 stycznia.

Wersja pełna - dla ambitnych:

Dawno nie pisałem, więc niektórzy mogli pomyśleć, że może coś się stało… jednak zaznaczam, że unknow żyje i ma się dobrze… nic mi się nie stało, nie uciekłem do Anglii i nie pojechałem do Hiszpanii zbierać truskawek. Siedzę w domu, pracuję gdzie pracowałem i nadal robię to, co od zawsze robiłem. Nie znaczy to jednak, że w moim życiu nic się nie zmieniło… :)

Pierwsza, a zarazem najważniejsza zmiana polega na tym, że unknow ma dziewczynę. Tak, to nie żarty, mam dziewczynę. Hmmm… z moich notatek wynika, że nie pisałem nowych rzeczy na blogu od około pół roku, więc tak na oko, od tego właśnie czasu jesteśmy razem. Co to zmieniło? Hmmm… przede wszystkim podejście do wielu rzeczy. Czuje się obecnie szczęśliwy, a więc obecny unknow nijak nie przypomina tego osobnika, którego znaliście z poprzednich wpisów. Nie zmienił się mój światopogląd, zainteresowania nadal pozostały bez zmian. Zmianie uległo jednak moje nastawienie do życia. Człowiek szczęśliwy nie załamuje się już drobiazgami i nie roztrząsa spraw, które nie są mu do szczęścia potrzebne. Mówiąc krótko - pod względem charakteru zmieniłem się na lepsze. Może mam teraz mniej czasu na kilka rzeczy, jednak myślę, że wyjdzie mi to na dobrę.

Hmmm co teraz robi unknow? w chwili pisania tego tekstu, siedzę przy komputerze, a przy moim biurku leżą dwa plecaki czekające na wyjazd… gdzie jadę? Tegorocznego sylwestra postanowiłem spędzić z moją dziewczyną w Szwajcarii. Nie pytajcie, czy biorę ze sobą narty, bo odpowiedź brzmi: NIE. Nawet nie umiem jeździć na nartach :) Jedziemy tam po prostu wypocząć. Gdzie konkretnie będe spędzał czas? Będe gdzieś w okolicach Genewy, jednak o dokłądnym miejscu zakwaterowania zadecyduje los… czyli czysty przypadek :)

Moje plecaki są już spakowane. Zabrałem ubrania na pięciodniowy wyjazd. Do bagażu podręcznego wepchałem aparat fotograficzny, oraz kamerę cyfrową, tak więc będe miał na czym uwieczniać chwile w Szwajcarii. Odjeżdżam jutro, o godzinie 10:30 spod Domu Turysty w Krakowie. Wcześniej wstąpie tylko po dziewczynę, aby zabrać jej bagaże i już mnie nie będzie… i stan ten potrwa aż do trzeciego stycznia, kiedy to unknow powróci. A powróci na pewno wypoczęty i pełny nowych pomysłów, które postara się zrealizować w nadchodzącym - 2008 - roku.

Wybaczcie, ale w tym roku nie organizuje sylwestra na kanale IRC, tak jak to zwykłem robić co roku. Nie oznacza to jednak, że kanał #uw-team w sieci polnet pozostanie o północy pusty - na to nie ma co liczyć :) Jak co roku - z pewnością - każdy, kto będzie czuł się samotnie w ten czas, będzie mógł odwiedzić wspomniany wcześniej kanał i porozmawiać z innymi osobami, które spędzają nowy rok przed monitorami komputerów.

Ze wzgledu na to, że od piątkowego poranka będe już przebywał na Szwajcarskiej ziemi, wszelki kontakt do mnie - a więc SMS, telefon i mail - będzie niemożliwy. Tak więc przepraszam, że nie odpiszę na wasze noworoczne życzenia. Po prostu nie będe miał jak :)

Wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę - Szczęśliwego Nowego roku :)

Do zobaczenia… za rok :D

Ostatnie dni…

Saturday, June 2nd, 2007

Właśnie miałem pisać nowy wpis na blogu, gdy moje skupienie przerwał dobrze znany mi dźwięk ‘dinggg’ oznaczający nową wiadomość na Kadu…

Ku mojemu zdziwieniu, zamiast klasycznego ‘cześć’, czy ‘witam’, zobaczyłem jedynie groźbę (tak, tak… Unknow jest do tego przyzwyczajony), ale ta była jakaś inna…

2042805 :: 22:38:44 / S 22:38:51
witam, mam twoja rozmowe z jednym z moich moderatorow, dzieki temu mam twojego hosta, ktorego przesle do tp, a oni juz sie toba zajmą, pozdrawiam i zycze owocnej kariery na p2m :)

Unknow :: 22:39:12
eee?

Unknow :: 22:39:21
ja nigdy w zyciu nie uzywalem p2m :D

2042805 :: 22:39:47 / S 22:39:54
no to widocznie masz pecha

2042805 :: 22:39:55 / S 22:40:02
ktos zapodal Twoje gg i mnie to nie interesuje

2042805 :: 22:39:59 / S 22:40:06
dane jutro przesylam

Unknow :: 22:40:06
wiesz w ogole z kim rozmawiasz? :D

2042805 :: 22:40:20 / S 22:40:28
nie musze wiedziec

2042805 :: 22:40:28 / S 22:40:36
po rozmowie sądze ze z hamem zwyklym

Unknow :: 22:40:36
przestan mnie obrazac, ok?

Unknow :: 22:40:42
nigdy z nikim nie gadalem

2042805 :: 22:40:43 / S 22:40:50
nieja cie obrazam

2042805 :: 22:40:47 / S 22:40:54
to ty obraziles

2042805 :: 22:40:49 / S 22:40:56
no ciekawe

2042805 :: 22:40:51 / S 22:40:58
spoko

Unknow :: 22:40:51
a kto ci dal gg, to nie wiem

2042805 :: 22:40:57 / S 22:41:05
mnie to nie interesuje :0

Unknow :: 22:41:18
to podobnie jak mnie :)

2042805 :: 22:41:26 / S 22:41:34
no to baj :)

Unknow :: 22:41:28
z kims mnie pomyliłes :)

Numeru GG po raz pierwszy, celowo nie ocenzurowałem, tak dla potomności - może ktoś z was go zna, to się pośmieje :)
Widzę, że moi wrogowie intensywanie pracują i rozrzucają mój numerek GG po forach… nie ładnie, nie ładnie…

Ok, wracamy do normalnej treści wpisu… a więc co się ostatnio wydarzyło. Wczoraj, wracając z Interii (jakże wcześnie, była już niemal 19:00), spotkałem moją wspaniałą, cudowną i uroczą (sama kazała to napisać! no może bez ostatniego :D ) koleżankę - Martę. Spotkanie nie trwało długo, po prostu odprowadziłem Ją na przystanek i przejechaliśmy razem kilka przystanków tramwajem. Mimo wszystko milutko było porozmawiać z kimś, kogo nie widziało się tak dawno.

Ok, zmiana tematu… ostatnimi czasy zrobiłem na Allegro małe zakupy… kupiłem kilka kart CF (512mb) oraz kilka konwerterów ‘cf2ide’. Pracuje obecnie nad systemem bootowania linuxa z karty CF. O ile wlasna dystrybucje (opartą o Slackware) udało mi się jakoś opracować, to jednak system bootowania dla obrazu powyzej 300mb nie jest już tak prosty i banalny, jak na początku myślałem :D Ale jestem dobrej myśli, uda mi się (kiedyś :P ).

VideoArty… temat wracający do mnie niczym bumerang… ludzie ciąge pytają, kiedy pojawi się nowy odcinek… odpowiedź jest prosta… jak skończy mi się sesja na studiach :)
Jeśli o moje filmiki chodzi, to muszę się pochwalić, że ostatnio magazyn Hakin9 umieścił je na swojej stronie (za moją zgodą - w zamian za reklamę UW-Team oczywiście).

Ok, to tyle jeśli chodzi o dzisiejszy wpis.
Mam nadzieję, że na kolejny nie będziecie musieli czekać tak długo :)
Dobranoc.

Będzie długo… chce Ci się czytać?

Monday, April 30th, 2007

Hmmm… znow minęło duuuzo czasu od poprzedniego wpisu… co się działo przez ten czas u Unknowa? Uczył się, rozmyślał, tworzył… niby nic szczególnego, ale mówiąc prawdę, zmieniło się wiele - jednak nie o wszystkim mogę tu napisać.

Ze spraw ‘projektowych’, niewątpliwie, najbardziej rzuciła się w oczy, chwilowa przerwa w emisji VideoArtów… tak, nie tylko wy to odczuliście, ja także to odczuwam poprzez liczne maile, wiadomosci na gg/irc/jabberze z niekończącymi się pytaniami “kiedy kolejny odcinek?”… odpowiedź jest prosta - będzie jak będzie… teraz mam okres zaliczeń na studiach, więc nauki jest na tyle dużo, że nie mogę skupić się na prywatnych projektach…

Jeśli już o projektach mówimy, to całkiem niedawno (2-3 dni temu), ruszył (niezwykle cichutko, bez rozgłosu) mój nowy projekt, który tworzyłem przez około miesiąc - UW-Blog.org. Jest to serwis umożliwiający założenie własnego bloga w oparciu o najpopularniejszy na świecie system blogowy - Wordpress. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Z tym projektem związana jest jeszcze jedna ciekawa informacja… dzięki uw-blogowi, kilku moich znajomych rozpoczęło blogowanie… ciekawe jak długo wytrwją :) Nawet sam Vego zaczął pisać coś więcej na swój temat - vego.uw-blog.org

Zgodnie z tradycyjnym schematem wpisów, przyszedł teraz czas na wspomnienie o tym, co robiłem w ostatnich dniach… Więc tak… całkiem niedawno (19 kwietnia), prowadziłem wraz z Przemysławem Skowronem (Evilrez) wykład pt. “Trendy ataków na strony internetowe”. Wykładzik odbył się w ramach spotkania grup OWASP Poland i ISACA Poland, a było to w Krakowie na Akademii Ekonomicznej. Było całkiem ciekawie. Dla zainteresowanych podaję linka do prezentacji (niestety nie ma tam mojej części, bo pokazywałem to na filmach) - trendy_atakow_prezentacja.pdf

Kolejna sprawa… jest już niemal maj… trwa długi weekend - do Krakowa przyjechała Monika :) Wczorajszy dzień (zaraz po zajęciach na uczelni) spędziłem na spacerowaniu uliczkami Krakowa… miło się rozmawiało… bardzo dawno jej nie widziałem :)

Tak myślę teraz, co kto ode mnie chciał i ile mam zaległych spraw do załatwienia… pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to słynny ‘blogowy łańcuszek’ - tak, tak… kilka osób wytypowało mnie do kontynuacji łańcuszka, w którym należy napisać 5 ciekawych rzeczy na swój temat (o których prawie nikt nie wie) i wytypować kolejne pięć osób… no z tym typowaniem, to sobie może daruje - wytypowani są wszyscy Ci, którzy czują się wytypowani - ale w zamian napiszę nieco więcej dziwnych podpunktów na swój temat…

  • Jestem dyslektykiem - w potocznym rozumieniu, dyslektyk to taki gostek, co zalatwia lewe papiery, aby mieć lżej na maturze… w praktyce polega to na tym, że w dzieciństwie popełniałem błędy nawet we własnym nazwisku… teraz doszedłem niemal do perfekcji w posługiwaniu się jezykiem polskim, jednak mam kilka ‘naleciałości’ z tego okresu… np. nie używam W MOWIE słów, których nie umiem napisać, oraz zdarza mi się zapisywać niektóre słowa fonetycznie (VideoArt #10 - insert intU) - tak, to jest dziwne, ale nic na to nie poradzę :)
  • Praktycznie nie jestem zdolny do wykonywania obliczeń matematycznych w pamięci - nie pytajcie mnie ile to jest 17-31 - odpowiem za jakies 15-20 sekund :P
  • Mam wieczne problemy ze snem - spię około 4-5 godzin na dobę (złośliwi dopowiadają: z czego 3h na fizyce na uczelni)
  • Przez dziewięć lat byłem lektorem w kościele - ciekawostka: tam właśnie poznałem Vego
  • Często nie rozróżniam kierunków lewa/prawa - przez to nie zdałem w podstawówce na kartę rowerową (strzałka na niebieskim tle, skierowana w lewo, to jednak nie nakaz skrętu w prawo… ehhh…)
  • Jestem 100% abstynentem - nie spotkałem jeszcze na tym świecie osoby spoza mojej rodziny, która by to zrozumiała - “jesteś abstynentem? Aaa… to znaczy, że pijesz tylko okazjonalnie tak?” - nie, ja nie piję alkoholu WCALE (poza tym nie pijam kawy, nie palę i nie jadam 95% rodzajów mięsa)
  • Zacząłem naukę programowania w wieku 12 lat, wtedy przeczytałem książkę Andrzeja Marciniaka - Turbo Pascal 7.0 (560 stron) - jak do tej pory, to jedyna książka z dziedziny informatyki, przeczytana w całości.
  • Zacząłem zarabiać mając 15 lat - na czym? hmmmm… na pisaniu… zainteresowani wiedzą o co chodzi :)
  • Jestem estetą (nie pedantem - to różnica!) - kto mnie zna, wie, że kładąc książki na ławce w szkole, wyrównywałem je ekierką, aby tworzyły zawsze kąt 90 stopni :D
  • Zbuffer twierdzi, że jestem aspołeczny, Monika mówi, że jestem pracoholikiem, Itros myśli, że jestem z marsa
  • W dzieciństwie miałem takie oto cudo: [info], które zmuszało mnie do mycia rąk co około 90 minut - byłem chyba najbardziej higienicznym dzieckiem (P.S. Samo minęło :P )

Uff…. to chyba tyle ;)

Tadam! jestem :)

Tuesday, March 13th, 2007

Witam serdecznie, po długiej i jakże pracowitej nieobecności. Działo się przez ten czas naprawdę wiele… nie wiem, czy moja pamięć ogarnia jeszcze wszystkie te nowości, ale co pamiętam, to na pewno wymienie :)

Ok… pierwsza sprawa… jak pewnie zauważyliście, rozpocząłem “produkcje” nowej serii VideoArtów dla uw-team.org - w chwili pisania tego tekstu, opublikowałem już sześć odcinków, a więc idzie mi całkiem nieźle… patrząc na oglądalność (kilkaset gigabajtów transferu już poszło) to nawet bardzo nieźle :D

Aktualnie (jak zwykle) trwają prace nad kolejnymi projektami…. niestety płynność prac jest skutecznie przerywana przez moje studia… ehh… każdy weekend to około 11 godzin matematyki przeplatanej z fizyką… ostatnimi czasy słynę z tego, że każdą fizykę przesypiam w minimum 30% :) No ale co ja mogę poradzić… tak bywa, gdy się śpi po około 4-5 godzin na dobę :)

Ok… kolejny news… Junior Internet - znacie coś takiego? To taki międzynarodowy konkurs informatyczny… jakiś czas temu dostałem zaproszenie do wzięcia udziału w konferencji na zakończenie konkursu… ciekawostką jest fakt, że mam tam brać udział, jako jeden z wykładowców, przedstawiających swoje prezentacje. Wszystkich nas będzie troje… dwóch doktorków habilitowanych i Unknow - nie ma to jak występ w dobrym towarzystwie - w takich przypadkach brakuje mi tych kilku literek przed nazwiskiem ;) )
Nie ukrywam, że cieszy mnie to, że ktoś docenił w taki właśnie sposób to, co robie - na pewno jest to swoista forma reklamy dla mojej działalności, co z pewnością odbije się pozytywnym echem na UW-Team :) Jeśli tylko się uda, to postaram się wrzucić na bloga dokładną relacje ze spotkania plus ewentualne fotki :) Aaa…. dla zainteresowanych dodam, że mój występ odbędzie się 24 marca we Wrocławiu na Akademii Ekonomicznej. Niestety wstęp tylko dla VIP’ów - czyli uczestników konkursu… a szkoda :P

Ok, co więcej… podczas mojej ‘blogowej nieobecności’, opublikowałem dwa nowe serwisy takie jak zlowione.net oraz skazany.net. Ten drugi serwis okazał się strzałem w dziesiątke… kupno oddzielnej domeny, serwera i koszty reklamy zwróciły się kilkunastokrotnie :)

Przy okazji powstawania serii VideoArtów, konieczne było stworzenie “przypadkowego projektu”, jakim jest nasz system mirrorujący, dostępny pod adresem linki.zlowione.net. System rozdziela obciążenie serwera spowodowane ściąganiem plików na kilka innych serwerów, dzięki czemu nasza główna maszyna hostingowa nie jest bezcelowo obciążana ogromnym transferem. Ponad to, serwis sam buduje statystyki ilości ściągnięć konkretnych plików.

Hmmm… kilka nowych pomysłów pojawiło się w mojej głowie, ale znów brakuje mi czasu na ich realizacje… mam nadzieję, że z czasem ulegnie to zmianie.

Ok, to tyle na dziś… czas już iść spać (minęła już północ), aby nareszcie się wyspać… :)

Nowy rok i takie tam…

Sunday, January 21st, 2007

No i stało się… unknow załatwił wszystkie swoje sprawy, dokończył projekty do poziomu ‘akceptowalnego’ i ma teraz odrobinę czasu na napisanie notki na bloga. Jak zdążyliście już pewnie zauważyć, to pierwszy mój wpis w nowym roku. Mam nadzieje, że nie ostatni :)

Sylwestra spędziłem w domu, siedząc na IRC na kanale #uw-team… wcześniej siedziałem 11 godzin w pracy, mając dyżur. Mówiąc szczerze, to było nudno i jedyną moją rozrywką było jedzenie sałatki warzywnej, której zapas zabrałem ze sobą :)

OK, teraz czas na pochwalenie się kilkoma projektami. Światło dzienne ujrzał mój nowy mini-serwis tematyczny, dotyczący serialu Prison Break (kliknij w nazwę, aby odwiedzić). To jedynie ’serwis fana’, więc nie należy traktować go zbyt poważnie.

Kolejna nowość… redakcja uw-team.org wzbogaciła się o nowy nabytek… kolejny serwer shellowy. Administratorem i właścicielem nowego serwera jest B1tL4n i to do niego należy wysyłać prośby, błagania, podania i inne pisma mające na celu wykazanie jak to bardzo potrzebne wam jest konto shellowe - czasami taki list nieźle potrafi poprawić człowiekowi humor :)

Dziś coś natchnęło mnie do pracy nad Hackme 4.0 - spędziłem nad nim kilka godzin i myślę, że praca nie poszła na marne, ale do końca jeszcze trochę mi brakuje. Przy okazji odkryłem genialny sposób na pozbycie się Vego na kilka godzin. Wystarczy podczas rozmowy użyć magicznego zaklęcia “właśnie skończyłem pisać kolejny etap Hackme - przetestujesz?” - wtedy Vego znika z GG w niewyjaśniowych okolicznościach :)

Dziś mamy 21 stycznia, czyli jak wskazuje mój kalendarz, jest to Dzień Babci. Ja nigdy nie znałem swojej babci, bo urodziłem się kilka miesięcy po jej śmierci. Była jednak na świecie kobieta, do której zawsze mówiłem ‘Babciu’. Była to moja opiekunka z czasów przedszkolnych i tych jeszcze wcześniejszych… w dzisiejszych czasach powiedzielibyśmy, że przez kilka pierwszych lat życia, wychowywałem się pod opieką niani. Jako, że moi rodzice byli dość zapracowanymi ludźmi (tata spędził wiele lat pracując w Iraku, a mama prowadziła sklep), czas poza przedszkolem spędzałem z “Babcią”. Miała na imie “Aniela” i jestem pewien, że nie było to przypadkowe imie. Była dobrą kobietą i myślę, że w znacznym stopniu wpłynęła na mnie, zmieniając mój sposób myślenia o świecie. Pamiętam świetnie pewne wydarzenie z przeszłości. Miałem wtedy chyba 5, albo 6 lat. Poszliśmy z babcią na zakupy. Jak zawsze, babcia kupiła jej słynne dwie “weki” (rodzaj pieczywa), pół kostki masła (to były biedne czasy), torebke cukierków ‘na wagę’ i co mnie bardzo zdziwiło, całą torbę orzechów. Powiedziałem wtedy: “babciu, ja nie lubie orzechów :( ”, babcia uśmiechnęła się tylko i powiedziała “wiem, dlatego kupiłam ci cukierki”, ówczesny unknow zapytał “to sama zjesz torbe orzechów?”, odpowiedź padła natychmiast “nie”. O więcej już nie pytałem, zabraliśmy zakupy i wróciliśmy do bloku w którym wtedy mieszkałem. Moje mieszkanie było na czwartym piętrze, babci na drugim, ale jako, że nie było nikogo w domu, miałem spędzić ten dzień u babci. Weszliśmy do bloku, minęliśmy parter, weszliśmy na pierwsze piętro i wtedy babcia Aniela mnie zaskoczyła… wyciągnęła ze swojego koszyka papierową torbę z orzechami i postawiła ją przy środkowych drzwiach na pierwszym piętrze. Nie mogłem się powstrzymać, aby nie zapytać “dlaczego zostawiasz tu orzechy?”, odpowiedź była jak zwykle zaskakująca “bo ty ich nie lubisz i ja ich nie lubie”, “to po co je kupiłaś jak ich nie zjesz?”, babcia wytłumaczyła mi spokojnie “to, że ja ich nie lubie i ty ich nie lubisz, nie znaczy, że ktoś ich nie lubi.”, jako, że uparty unknow nie dawał za wygraną, powiedział “no to jak lubi, to niech sobie kupi”, “niestety nie każdy człowiek może kupić wszystko, na co ma ochotę”. Jako, że nie miałem się już do czego przyczepić, zapytałem “prosili cię o to?”, “nie, nie prosili i nigdy nie poproszą, ludzie nie proszą o takie rzeczy, trzeba się samemu domyślić czego chcą”. Kolejne moje głupie pytanie brzmiało “a oni zapłacą za to?”, babcia natychmiast rozpoznała moje typowo ludzkie myślenie i odpowiedziała “ludzie nie muszą Ci płacić za wszystko co robisz, jeśli ty masz czegoś więcej to się tym podziel, jeśli możesz pomóc, to pomagaj. Czasami człowiek może zyskać, rozdając coś ludziom. Nie muszę brać pieniędzy za te orzechy, wystarczy, że te dzieci się ucieszą”. Poszliśmy wtedy do mieszkania babci, a ja długo jeszcze myślałem nad tym, co mi powiedziała. O ile mnie pamięć nie myli, w mieszkaniu pod którym babcia Aniela zostawiła orzechy, mieszkała trójka dzieci. Obecnie wszystkie one są w moim wieku i raczej nie należą do biednych ludzi, ale nie zawsze tak było. Heh… tak sobie żartobliwie teraz myślę… gdybym będąc dzieckiem wziął sobie słowa babci do serca, to chyba byłbym najbogatszym człowiekiem na świecie… “Czasami człowiek może zyskać, rozdając coś ludzią” - widać google, youtube, czy np. ludzie z Ubuntu, wpadając właśnie na tą myśl i realizując ją, doszły do swojego obecnego poziomu :) Babcia Aniela niestety zmarła kilka lat temu, ale pamiętam o niej i o jej podejściu do życia. Tak więc Babciu… wszystkiego najlepszego z okazji Twojego dnia :)

OK, czas skończyć wspominanie dawnych czasów… projekty czekają, a same się nie napiszą :)

Open your eyes… Unknow…

Monday, December 11th, 2006

Kolejny poniedziałek…. otwieram oczy… godzina 6:55… hmmm….. no tak, powinienem wstać godzinę temu, znów zapomniałem nastawić budzika… toaleta, sniadanie, ubranko… codzienne dreptanie ponad kilometr na przystanek… zimno… stoje z jakąś kobietą… wiek około 28 lat. Dziwna sprawa… stoimy oddaleni od siebie o około 5 metrów… wiatr wieje lekko w moją stronę… Dziwny dźwięk dochodzi od strony kobiety… coś co przypomina dzieciństwo Unknowa… kobieta nuci znaną z Disneyowskich kreskówek kołysankę… lekko ‘chore’ możnaby powiedzieć, ale nie przeszkadza mi to… odwracam głowę, patrzę w jej stronę… melodia nie ustaje… “na-na-na-naaaa-naaaaaa…… na-na-na-naaaaaaaaa”. Uśmiechnąłem się lekko… przypomniała mi się scena z jakiegoś horroru, gdzie przed śmiercią jednego z bohaterów, mała dziewczynka śpiewała tą kołysankę (unknow optymista) :)
Po dwudziestominutowym oczekiwaniu na dowolny środek transportu, jadący w stronę Krakowa, na horyzoncie pojawia się zapchany bus… melodia ustaje, wchodzę do busa i zajmuję niezwykle ‘wygodne’ miejsce ’stojące’ nieopodal kierowcy…

Znów stoje pomiędzy ludźmi, którym brakuje do dachu 20cm, podczas gdy mi właśnie tyle miejsca brakuje do wyprostowania się… życie :/

Godzina 9:02 - wychodzę z busa… w pracy mam być ‘dwie minuty temu’ - w głowie pojawia się odkrywcze stwerdzenie, że ‘chyba nie zdąże’ :) Lekki bieg na przystanek… jednominutowe oczekiwanie na tramwaj… wewnątrz na szczęście znalazłem miejsce siedzące… unknow wpatruje się w okno i traci kontakt z otoczeniem… przelatujące przed oczami obrazy zakrywane przez umieszczoną na szybie reklamę z alpha blendingiem 70%, nie pozwalają skupić się na świecie ‘zza okna’…

Unknow zaczyna rozmyślać… urwane fragmenty wspomnień dnia wczorajszego zlepiają się w jedną całość… co się wtedy działo… ostatnia rzecz jaką zrobiłem przed snem, to wrzucenie na FTP nowej wersji skanera Indir i rozesłanie mailingu do czytelników… wcześniej hmmm… rozmawiałem znów z kimś ze znienawidzonego przeze mnie świata ‘pseudo elity’… ehhh… pseudo elita… grupa ludzi posiadających ogromną wiedzę… wiedzę przewyższającą granicę poznania przeciętnego człowieka… jednak jest to także grupa ludzi, obdarzonych niezwykłą pewnością siebię, chęcią niszczenia innych, oraz brakiem chęci do pomocy komukolwiek… co unknow robił wśród takich ludzi? hmm… są pewne osoby ze środowiska scenowego, zalicząjące się do ‘pseudo elit’, które zawsze chciałem poznać… kilkoro już znam… wczoraj przyszedł czas na poznanie jednej ze słąwnych geek girl… no cóż… weźcie mnie polejcie wodą, gdy jeszcze raz wpadnę na taki pomysł… ale przynajmniej wyciągnąłem ciekawy wniosek… sława to świat zakrzywiony… pnąc się w górę, można dosięgnąć dna…

O! mój przystanek… drzwi tramwaju otworzyły się, zimne powietrze Nowej Huty skutecznie odebrało mi ochotę na dalsze rozmyślania… jeszcze tylko szybkie zakupy w sklepie… sok ananasowy, drożdżówka z dżemem brzoskwiniowym, ciasteczka cytrynowe… zapłacić, spakować, podziękować, wyjść… półautomatyczna codzienność…

Chodnik pomiędzy Nowohuckimi blokowiskami… po bokach liczne drzewa i zarośla… przede mną kobieta zbiera liście do wielkiego kosza… obok dzieci spacerują z psem po trawniku… z zarośli wyłania się budynek w którym pracuję… otwieram drzwi, “dzień dobry”, parter… pierwsze piętro… drugie piętro… trzecie piętro… karta magnetyczna dotyka czujnika… *pstryk* drzwi otworzyły się… pierwsze drzwi… “cześć!”… drugie drzwi… mój pokój… power on… login… hasło… *pstryk* odpalony laptop testowy… check mail… praca nad projektami…

To był kolejny zwykły dzień z życia Unknowa… bo to co pociąga ludzi, to właśnie jest zwykłość… w dzisiejszym świecie każdy chce być oryginalny… a kto to jest człowiek oryginalny? to taki człowiek, który jest inny niż wszyscy… ale jeżeli wszyscy są ‘oryginalni’, to czy ktokolwiek z nich taki jest, jeżeli każdy z nich jest jak reszta, czyli oryginalny? Zachodzi tu chyba paradoks…
Ok… nie ważne… znów dziwne myśli nachodzą mą głowę… czas się zrelaksować i napisać trochę kodu…

;)

Push the button, it’s so easy!

Sunday, December 3rd, 2006

Ostatnie tygodnie pochłania mi głównie praca. Mam tu na myśli zarówno wykonywanie zadań w firmie w której jestem zatrudniony, jak i pracę nad projektami UW-Team.

Co do prywatnych projektów, to w ciągu ostatniego miesiąca, najwięcej czasu pochłonęła mi praca na UW-Shellem, usprawnieniami mechanizmów dla UW-Team, oraz prace nad mechanizmami i algorytmami dla skanera, którego autorem jest Willbe, czyli do Indir Scannera.

UW-Shell ma się dobrze… hostujemy już konta niemal setki użytkowników… miejsca na dysku mamy pod dostatkiem, a zasoby serwera wykorzystywane są w zaledwie kilku procentach. Pozorna sielanka, ale tak na prawdę, to ludzie zrobią wszystko aby nas zniszczyć… może więcej powiedzą wam statystyki…

W ciągu ostatnich trzech dni, odnotowano CZTERY w połowie udane ataki DDoS (odcięto nas od sieci, ale procesy działające na serwerze, nie zostały zatrzymane). Skanowanie portów, to codzienność… ataki bruteforce odbywają się kilka razy dziennie…
Nie jesteśmy niestety osamotnieni w tej tematyce… kewlnet przeżywa ostatnimi czasy podobną serie ataków - niestety równie skutecznych. Pewne grupy osób może nie wiedzą, ale naciskając jeden przycisk odpalający atak, wyrzucają z sieci niemal setkę osób i marnują zasoby serwera, które są obecnie sponsorowane z PRYWATNYCH funduszy członków UW-Team. Mówiąc krótko, płacę za utrzymanie serwera, który staje się zabawką dla lamerów…

Hmmm…. jak dla mnie, to atak DDoS jest w stanie odpalić nawet pijana małpa… nie potrzeba do tego wielkiej wiedzy… w zasadzie jedyne, czego potrzebuje lamer, to odpowiednio duży zbiór komputerów z dostatecznie przepustowym łączem… no ale co poradzić… przecież powalenie jednego z projektów UW-Team, sprowadzi na lamera sławę i podziw społeczeństwa…

Ok… lamerów zostawmy w spokoju, to przecież też ludzie, tylko bardziej ograniczeni :)

Obecnie w ‘poczekalni’ czekają w kolejce do realizacji dwa projekty. Szczegółów nie podam, ale zdradze rąbek tajemnicy i powiem, że jeden z nich to serwis internetowy, a drugi to aplikacja linuksowa. Tyle powinno wystarczyć jak na razie, a z czasem podam więcej szczegółów.

miłej nocy życzę… czas iść spać.

Wzmianka o życiu codziennym

Tuesday, November 21st, 2006

Kolejny wpis po dlugim okresie lenistwa, które usprawiedliwiam brakiem czasu :)
W tym tygodniu pracowałem troche nad Hackme 4.0 - w zasadzie, to zmieniłem około 30% fabuły tej gry… Nie wiem czy wspominałem (jeśli nie, to właśnie wspominam :P ), ale HM4 będzie pierwszą częścią z gatunku ‘fabularnych’ :)

W pracy mam coraz większy natłok projektów… do 15 grudnia musze wykonać trzy nowe projekty. Obecnie skończyłem jeden, a drugi skończę niebawem… tak więc powinienem zrobić wszystko w terminie, bez większego problemu.

Dzisiejszego dnia “przypadkowo” załatwiłem sobie zajęcie na sylwestra. Nie będzie to impreza, nie będzie to także nudne siedzenie w domu… zgłosiłem się na ochotnika na dyżurnego w sylwestrowy wieczór. Tak więc 31 grudnia będę siedział w siedzibie firmy i kończył swoje projekty. Nie martwcie się, nie mam zdolności masochistycznych :) Kierowały mną nieco inne myśli… nie zdradze szczegółów, powiem jedynie, że JA i tak spędzałbym sylwestra w domu :)

Kolejny temat… Monika… hmmm… prawdopodobnie wpadnie niebawem mnie odwiedzić i pozwiedzać nieco Kraków :)
Może poprawi ona nieco mój humor i sprawi, że spędze jakoś aktywniej swój wolny czas. Jeśli o nią chodzi, to mam też kolejny problem… nie mam natchnienia, aby odpisać na jej ostatni list… napisałem już kilka wersji, ale żadna nie pasuje mi jako ostateczna.

Ostatnimi czasy troszeczkę za bardzo zaczęło ujawniać się móje usposobienie idealisty… spowalnia to nieco moje prywatne projekty. Staram się wszystko doprowadzić do stanu idealnego, przez co mniej publikuje, a więcej pisze… może kiedyś opisze dokładniej na czym polega ta moja przypadłość…

Dziś jakoś nie mam weny twórczej.
Idę spać.
Dobranoc

Awaria PC, Monika, coś o shellu i co słychać u Uknowa :)

Sunday, October 22nd, 2006

No ok… zgodnie z moją polityką “nie zanudzania czytelnika”, tworze na tym blogu jedynie zbiorowe wpisy, unikając tekstów typu “nie wiem co napisać” ;) Jak więc się domyślacie, nowy post w tymm miejscu oznacza nie mniej, nie więcej, jak to, że w życiu unknowa nazbierało się kilka nowości, którymi z pewnością chciałby się podzielić z czytelnikami bloga… ok… koniec nudnego wstępu, przejdźmy do części właściwej…

Ok… pierwsza sprawa… jak niektórzy z was wiedzą, miałem ostatnimi czasy małą awarite komputera… mianowicie, swoje życie postanowiła odebrać sobie moja płyta główna… na szczęście szybko wyciągnąłem kase z konta i dokonałem małych zakupów… jako, że nie opłacało mi się kupować płyty pod starego Celerona 1Ghz, postanowiłem lekko ulepszyć mój sprzęt… tak więc w plecaczku unknowa, do domu wróciły radośnie: Płyta główna Gigabyte (kompatybilna z Core Duo 2), procesor 3.2Ghz, 512 MB DDR2, zasilacz, jakaś karta graficzna radeono-podobna 128mb na PCI-E… po skleceniu tego razem i odpaleniu linuxa, oczywiscie okazało się, że kernele z serii 2.4.x nie supportują chipseta intel 945PL, więc czekała mnie rekompilacja…. dokładniej, to kilka(naście) rekompilacji…. ale już jest wszystko ok… użyłem innego sterownika i wszystko działa jak działać powinno :)

Ok… komputery to nudna dziedzina, która zdecydowanie nie zachęca do czytania dalszej części notki… dlatego zmieniam temat na inny :) Tydzień temu, po raz drugi napisała do mnie Monika. Dostała się na studia, przeprowadziła się do Skierniewic i tam studiuje dziennie Socjologie. Czyli u niej wszystko OK. Ja oczywiście, możliwie szybko odpisałem na jej list, ale nim go wysłałem, czekała mnie jeszcze mała wycieczka po Krakowie… kupiłem dla niej mały pęk pocztówek z Krakowa, bo wiedziałem, jak bardzo lubi to miasto, a wiem także, że na pamiątke wzięła ze sobą jedynie kilka, wykonanych przeze mnie fotografii… teraz będzie przynajmniej miała czym obwiesić ścianę w studenckim mieszkaniu :)

Ok… inna sprawa… Vego kupił sobie Jornade 720, czyli mocno ulepszony model mojej jornady… dla niewtajemniczonych powiem, że jest to jeden z najlepszych (moim zdaniem) komputerów zwanych Handeldami. Wczoraj właśnie konfigurowałem jornadzie Vego obsługe GPRS i kilka innych drobiazgów. Wszystko dzała wyśmienicie :)

Aaa… no i jeszcze jeden news został do przekazania. Od pewnego czasu dzała nasz redakcyjny serwer shellowy, na którym rozdzajemy za darmo konta każdemu, kto o nie ładnie poprosi i powie do czego mu to konto.
Śmieszą mnie po prostu listy w stylu “chce konto, login: XYZ, haslo: ABC”. Teksty w stylu “chce zsela, bo hce siem nauczyć hakować!” nasuwają jedynie myśl, że w odpowiedzi na list, powinienem zawrzeć dwie rzeczy… pierwsza to emotka przedstawiająca uśmiechniętą twarz, druga to link do jakiegoś słownika języka polskiego… Jako ciekawostkę powiem, że to co napiszecie jako powód, warunkuje nie tylko fakt czy dostaniecie konto, ale także JAKIE je dostaniecie… gdy ktoś napisze “potrzebuje konto do IRC” i później odpisze “ale dno… tu nawet gcc nie dzała :( ”, to odpisuje mu jedynie “gcc jest, ale w podaniu nie napisałeś, że będzie Ci ono potrzebne, więc nie masz do niego praw”. Stosuje zasadę “dostajesz to, o co prosisz i NIC poza tym…”

Właśnie piszę z nudów bliżej nie określony program, popijam herbatkę “Imperial Earl Grey” z aromatem cytrusowym, słucham jakiejś muzyczki, którą wylosował mi XMMS, jem kanapkę i tak mija życie… jak to zwykle mawiam… “samotno mi trochę”. Czyli jak się łatwo domyślić, u mnie bez zmian, po staremu, jak było tak jest i chwilowo nie ma szans na zmianę…

Heh… przypomniał mi się właśnie Zbuffer, który nigdy nie pyta “co słychać?”. On zawsze mówi “A u ciebie jak zawsze bez zmian?”. Przynajmniej jemu można odpowiedzieć jednym słowem… taki już los unknowa :(

Ok… koniec marudzenia, trzeba działać…

P.S Ostatnio ktoś zwrócił mi uwagę, że moje notki na blogu mają tytuły w stylu, w jakim Zbigniew Nienacki pisał podtytuły w swoich książkach :)

Wykład… a jutro wspinaczka…

Saturday, October 7th, 2006

Hmmm…. dzisiejszy dzień był wyjątkowo pracowity… dyżuru w pracy co prawda nie miałem, ale mimo tego, pracowałem nad projektami długoterminowymi. Około godziny 15 skończyłem prace i przeszedlem do dużej sali konferencyjnej w siedzibie interii… w planie dzisiejszego dnia był wykład “Ataki SQL Injection, XSS, include i inne błędy programistów”. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie to, że wcale nie słuchałem tego wykładu… ja go prowadziłem :D
W naszej firmowej tradycji zapisało się już, że co piątek (zawsze o 15:00) prowadzone są “szkolenia wewnętrzne” w ramach których, przeprowadzałem wspomniany wcześniej wykład. Myślę, że poszło mi dość dobrze, ale troszeczkę się zestresowałem, gdy zobaczyłem, że cały wykład jest rejestrowany kamerą i że na wieki pozostanie w firmowym archiwum :P

Ok… wykład wykładem, ale mamy weekend, więc nie powinienem nawet wspominać o pracy… jutro jadę ze Zbufferem do “Centrum Wsponaczkowego Forteca” (CWF) powspinać się nieco po ściankach wspinaczkowych. Zbuffer jak zawsze zabiera mnie na miejsce swoim samochodem, więc przewiduje, że czas podróży będzie równy conajmniej czterokrotności czasu, jaki zajęłoby mi dojście tam pieszo… ale przynajmniej sobie odpocznę od spacerowania po Krakowie :)

Musiałem chwilowo zawiesić wykonywanie jednego z moich projektów, ale mam nadzieje, że niebawem do niego powróce…
Ponadto, kupiłem karte PCMCIA Ethernet (firmy Xircom) do mojej HP Jornady 680… nareszcie będę mógł siedzieć na IRC leżąc na łóżku :D

Ok… a teraz przyszedl czas na odpowiedzi na pytania zawarte w komentarzach do poprzedniego posta…

D9k: Tak, będę teraz studiował na AP na ulicy Podchorążych :)
Domo: Nie mogłeś mnie widzieć na rozpoczęciu roku, jestem studentem zaocznym… jeszcze nie miałem rozpoczęcia :P
(3-1)j: Musze nareszcie porzadniej popracowac nad HM4… niestety ze wzgledu na prace, nie podam dokladnego terminu ukończenia prac…

OK… czas isc spac…


Reklama: POKER