Archive for the 'Uncategorized' Category

Glupi komentarz…

Friday, December 23rd, 2005

Przytocze komentarz ktory zostal wpisany na moim blogu sekunde temu (mam powiadamianie o komentach :P )

“na pielgrzymce, to ona była faktycznym “celem podróży” (bo kto by tam do jakiejś Rzezawy jechał :P ). O szczegółach spotkania nie wypada pisać, bo to prywatne sprawy, ale ogólnie było spoko. Około 18:00 byłem juz w moim domku nieopodal Krakowa To widac, co katolicy maja na mysli uczeszczajac na pielgrzymki. I kto wsrod nich upadl tak nisko na glowe zeby sie nazwac “chrzescijaninem”?”

A teraz moja odpowiedz:
Nalezy czytac ze zrozumieniem i NIE ignorowac przecinkow. Przecinek to taki fajny znaczek, który dzieli zdanie na podrzędne i nadrzędne, dzieki czemu ludzie z jakims normalnym IQ są w stanie zrozumieć przekaz rozdzielony tym właśnie zabawnym znaczkiem…

Wersja zdania orginalna:
“W Rzezawie czekała na mnie znajoma, którą jakiś czas temu poznałem na pielgrzymce, to ona była faktycznym celem podróży”

I teraz piękna analiza:
W Rzezawie czekała na mnie znajoma = Część zdania A
którą jakiś czas temu poznałem na pielgrzymce = Część B
to ona była faktycznym celem podróży = Część C

Jak łatwo zakapować przecinek sprawił, że część A jest równoważna częśći C co daje nam postać:

“W Rzezawie czekała na mnie znajoma, to ona była faktycznym celem podróży”

Trudno zrozumieć prawda? Ja też w przedszkolu miałem z tym problem ;)

A co do złośliwego komentarza pana bezimiennego, to prosiłbym się odwalić od mojej wiary i nie obrażać chrześcijan. Chodzę na pielgrzymki od 4 lat i mam ku temu swoje powody, nie życze sobie być przez to w zaden sposób poniżany (tym bardziej na moim własnym blogu). A wszystkie uprzedzenia religijne prosiłbym, aby rozładowywać w inny sposób.

Mam nadzieje, że jasno (i jakże polonistycznie) wytłumaczyłem co miałem na myśli w tym zdaniu. Zostało to przedstawione tak prosto, że chyba nawet pan bezimienny nie ma wątpliwości co do tresci przekazu.

Pozdrowienia dla bezimiennego i rada:
nie śpij na polskim gdy są lekcje o budowie zdań :)

Na studia!

Sunday, October 2nd, 2005

Dochodzi pólnoc :)
Jutro mam pierwsze wyklady na studiach. Dzień zapowiada sie tragicznie, bo będe siedział na zajęciach od 7:30 do 17:30, a więc dopiero około 19:00 wróce do domu :/

Ale mimo tego nie moge się doczekać.
Z pewnością zdam relacje jak minął ten pierwszy dzień w nowej szkole :)

Rowerek raz kolejny :]

Sunday, August 28th, 2005

Dzisiaj, po raz kolejny wybrałem się z Vego na wycieczke rowerową. Naszym dzisiejszym celem było Grodzisko, jednak los tak zrządził, że najpierw wylądowaliśmy na ruinach zamku w okolicy Pieskowej Skały, a potem jechaliśmy w strone Maczugi Herkulesa. Mówie “jechaliśmy”, ale ostatecznie nie dojechaliśmy, bo zaczęło się ściemniac :D

Wycieczka trwałą od 15:00 do 20:00. Tym razem Vego wyszedł z niej niemal bez szwanku. Tym razem wrócił z kompletnym rowerem (miał oba pedały, oba koła, nienaruszoną rame, a nawet całe siodełko!). Niestety jak to z Vego bywa, musiało go spotkać jakieś nieszczęście. Tym razem zły los dotknął przerzutek, które w połowie drogi odmówiły posłuszeństwa. Jednak tym razem mieliśmy przy sobie klucze dzięki którym udało się naprawić drobną usterke :]

Kolejnym celem naszej podróży będzie PRAWDOPODOBNIE małe miasteczko niedaleko Bochni. Ale czy na pewno tam dotrzemy, to już czas pokaże :]

P.S Jeśli wszystko się uda, to jutro lub we wtorek opublikujemy z Itrosem projekt GG-Blogasek :]

Rowerek! :D

Monday, August 22nd, 2005

Dzisiejszy dzień spędziłem jadąc sobie na wycieczke rowerową z Vego.
Przejechaliśmy łącznie około 45km. Naszym celem były ruiny zamku w Ojcowie (www.ojcow.pl). Podróż w strone zamku przebiegła bez komplikacji, lecz w odległości około 10 metrów od bramy zamkowej, od rowera Vego odpadł pedał :D
Pękła prawdopodobnie mocująca go śruba, więc nic nie dało się zrobić. My się jednak nie poddaliśmy! :D

Próbowaliśmy wszystkiego… od przywiązywania pedała sznurkiem, poprzez uszczelki z chusteczek higienicznych, a na mojej konstrukcji z patyczków i metalowych “dzyndzelków” od puszek po pepsi kończąc :D

Ostatecznie i tak skończyło się na tym, że Vego musiał przejechać 22km pedałując jedynie prawą nogą. Dla mnie ta historia skończyła się bólem mięśni brzucha od ciągłego śmiechu :D

Na szczęście Vego dojechał o własnych siłach do mojego domu, gdzie dostał upragnioną śrubke do pedała, zjadł coś i wrócił do domu.

Ciekawostką jest fakt, że mieliśmy ze sobą aparat i kamerke Creativa. Ja zrobiłem około 70 zdjęć, a Vego jak to zwykle bywa….. zrobił 3 zdjęcia :D
Ponadto nakręciliśmy film pokazujący jak mężnie Vego radzi sobie z pedałowaniem jedną nogą.

Nie wiem czy po tym wszystkim wyciągne go na kolejną wycieczke rowerową, ale wiem, że jeśli tak będzie, to na 100% będzie teraz pedałował lewą nogą :D

DOPISEK:
Po publikacji tego posta, Vego napisal do mnie:
“nie napisałeś jeszcze o tym ze mi łancuch spadł, ze w sklepie z czesciami rowerowymi nie było odpowiedniej sruby ;) i ze Zamek był zamkniety”


Reklama: POKER