Archive for the 'uw-team' Category

Ostatnie dni…

Saturday, June 2nd, 2007

Właśnie miałem pisać nowy wpis na blogu, gdy moje skupienie przerwał dobrze znany mi dźwięk ‘dinggg’ oznaczający nową wiadomość na Kadu…

Ku mojemu zdziwieniu, zamiast klasycznego ‘cześć’, czy ‘witam’, zobaczyłem jedynie groźbę (tak, tak… Unknow jest do tego przyzwyczajony), ale ta była jakaś inna…

2042805 :: 22:38:44 / S 22:38:51
witam, mam twoja rozmowe z jednym z moich moderatorow, dzieki temu mam twojego hosta, ktorego przesle do tp, a oni juz sie toba zajmą, pozdrawiam i zycze owocnej kariery na p2m :)

Unknow :: 22:39:12
eee?

Unknow :: 22:39:21
ja nigdy w zyciu nie uzywalem p2m :D

2042805 :: 22:39:47 / S 22:39:54
no to widocznie masz pecha

2042805 :: 22:39:55 / S 22:40:02
ktos zapodal Twoje gg i mnie to nie interesuje

2042805 :: 22:39:59 / S 22:40:06
dane jutro przesylam

Unknow :: 22:40:06
wiesz w ogole z kim rozmawiasz? :D

2042805 :: 22:40:20 / S 22:40:28
nie musze wiedziec

2042805 :: 22:40:28 / S 22:40:36
po rozmowie sądze ze z hamem zwyklym

Unknow :: 22:40:36
przestan mnie obrazac, ok?

Unknow :: 22:40:42
nigdy z nikim nie gadalem

2042805 :: 22:40:43 / S 22:40:50
nieja cie obrazam

2042805 :: 22:40:47 / S 22:40:54
to ty obraziles

2042805 :: 22:40:49 / S 22:40:56
no ciekawe

2042805 :: 22:40:51 / S 22:40:58
spoko

Unknow :: 22:40:51
a kto ci dal gg, to nie wiem

2042805 :: 22:40:57 / S 22:41:05
mnie to nie interesuje :0

Unknow :: 22:41:18
to podobnie jak mnie :)

2042805 :: 22:41:26 / S 22:41:34
no to baj :)

Unknow :: 22:41:28
z kims mnie pomyliłes :)

Numeru GG po raz pierwszy, celowo nie ocenzurowałem, tak dla potomności - może ktoś z was go zna, to się pośmieje :)
Widzę, że moi wrogowie intensywanie pracują i rozrzucają mój numerek GG po forach… nie ładnie, nie ładnie…

Ok, wracamy do normalnej treści wpisu… a więc co się ostatnio wydarzyło. Wczoraj, wracając z Interii (jakże wcześnie, była już niemal 19:00), spotkałem moją wspaniałą, cudowną i uroczą (sama kazała to napisać! no może bez ostatniego :D ) koleżankę - Martę. Spotkanie nie trwało długo, po prostu odprowadziłem Ją na przystanek i przejechaliśmy razem kilka przystanków tramwajem. Mimo wszystko milutko było porozmawiać z kimś, kogo nie widziało się tak dawno.

Ok, zmiana tematu… ostatnimi czasy zrobiłem na Allegro małe zakupy… kupiłem kilka kart CF (512mb) oraz kilka konwerterów ‘cf2ide’. Pracuje obecnie nad systemem bootowania linuxa z karty CF. O ile wlasna dystrybucje (opartą o Slackware) udało mi się jakoś opracować, to jednak system bootowania dla obrazu powyzej 300mb nie jest już tak prosty i banalny, jak na początku myślałem :D Ale jestem dobrej myśli, uda mi się (kiedyś :P ).

VideoArty… temat wracający do mnie niczym bumerang… ludzie ciąge pytają, kiedy pojawi się nowy odcinek… odpowiedź jest prosta… jak skończy mi się sesja na studiach :)
Jeśli o moje filmiki chodzi, to muszę się pochwalić, że ostatnio magazyn Hakin9 umieścił je na swojej stronie (za moją zgodą - w zamian za reklamę UW-Team oczywiście).

Ok, to tyle jeśli chodzi o dzisiejszy wpis.
Mam nadzieję, że na kolejny nie będziecie musieli czekać tak długo :)
Dobranoc.

Będzie długo… chce Ci się czytać?

Monday, April 30th, 2007

Hmmm… znow minęło duuuzo czasu od poprzedniego wpisu… co się działo przez ten czas u Unknowa? Uczył się, rozmyślał, tworzył… niby nic szczególnego, ale mówiąc prawdę, zmieniło się wiele - jednak nie o wszystkim mogę tu napisać.

Ze spraw ‘projektowych’, niewątpliwie, najbardziej rzuciła się w oczy, chwilowa przerwa w emisji VideoArtów… tak, nie tylko wy to odczuliście, ja także to odczuwam poprzez liczne maile, wiadomosci na gg/irc/jabberze z niekończącymi się pytaniami “kiedy kolejny odcinek?”… odpowiedź jest prosta - będzie jak będzie… teraz mam okres zaliczeń na studiach, więc nauki jest na tyle dużo, że nie mogę skupić się na prywatnych projektach…

Jeśli już o projektach mówimy, to całkiem niedawno (2-3 dni temu), ruszył (niezwykle cichutko, bez rozgłosu) mój nowy projekt, który tworzyłem przez około miesiąc - UW-Blog.org. Jest to serwis umożliwiający założenie własnego bloga w oparciu o najpopularniejszy na świecie system blogowy - Wordpress. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Z tym projektem związana jest jeszcze jedna ciekawa informacja… dzięki uw-blogowi, kilku moich znajomych rozpoczęło blogowanie… ciekawe jak długo wytrwją :) Nawet sam Vego zaczął pisać coś więcej na swój temat - vego.uw-blog.org

Zgodnie z tradycyjnym schematem wpisów, przyszedł teraz czas na wspomnienie o tym, co robiłem w ostatnich dniach… Więc tak… całkiem niedawno (19 kwietnia), prowadziłem wraz z Przemysławem Skowronem (Evilrez) wykład pt. “Trendy ataków na strony internetowe”. Wykładzik odbył się w ramach spotkania grup OWASP Poland i ISACA Poland, a było to w Krakowie na Akademii Ekonomicznej. Było całkiem ciekawie. Dla zainteresowanych podaję linka do prezentacji (niestety nie ma tam mojej części, bo pokazywałem to na filmach) - trendy_atakow_prezentacja.pdf

Kolejna sprawa… jest już niemal maj… trwa długi weekend - do Krakowa przyjechała Monika :) Wczorajszy dzień (zaraz po zajęciach na uczelni) spędziłem na spacerowaniu uliczkami Krakowa… miło się rozmawiało… bardzo dawno jej nie widziałem :)

Tak myślę teraz, co kto ode mnie chciał i ile mam zaległych spraw do załatwienia… pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to słynny ‘blogowy łańcuszek’ - tak, tak… kilka osób wytypowało mnie do kontynuacji łańcuszka, w którym należy napisać 5 ciekawych rzeczy na swój temat (o których prawie nikt nie wie) i wytypować kolejne pięć osób… no z tym typowaniem, to sobie może daruje - wytypowani są wszyscy Ci, którzy czują się wytypowani - ale w zamian napiszę nieco więcej dziwnych podpunktów na swój temat…

  • Jestem dyslektykiem - w potocznym rozumieniu, dyslektyk to taki gostek, co zalatwia lewe papiery, aby mieć lżej na maturze… w praktyce polega to na tym, że w dzieciństwie popełniałem błędy nawet we własnym nazwisku… teraz doszedłem niemal do perfekcji w posługiwaniu się jezykiem polskim, jednak mam kilka ‘naleciałości’ z tego okresu… np. nie używam W MOWIE słów, których nie umiem napisać, oraz zdarza mi się zapisywać niektóre słowa fonetycznie (VideoArt #10 - insert intU) - tak, to jest dziwne, ale nic na to nie poradzę :)
  • Praktycznie nie jestem zdolny do wykonywania obliczeń matematycznych w pamięci - nie pytajcie mnie ile to jest 17-31 - odpowiem za jakies 15-20 sekund :P
  • Mam wieczne problemy ze snem - spię około 4-5 godzin na dobę (złośliwi dopowiadają: z czego 3h na fizyce na uczelni)
  • Przez dziewięć lat byłem lektorem w kościele - ciekawostka: tam właśnie poznałem Vego
  • Często nie rozróżniam kierunków lewa/prawa - przez to nie zdałem w podstawówce na kartę rowerową (strzałka na niebieskim tle, skierowana w lewo, to jednak nie nakaz skrętu w prawo… ehhh…)
  • Jestem 100% abstynentem - nie spotkałem jeszcze na tym świecie osoby spoza mojej rodziny, która by to zrozumiała - “jesteś abstynentem? Aaa… to znaczy, że pijesz tylko okazjonalnie tak?” - nie, ja nie piję alkoholu WCALE (poza tym nie pijam kawy, nie palę i nie jadam 95% rodzajów mięsa)
  • Zacząłem naukę programowania w wieku 12 lat, wtedy przeczytałem książkę Andrzeja Marciniaka - Turbo Pascal 7.0 (560 stron) - jak do tej pory, to jedyna książka z dziedziny informatyki, przeczytana w całości.
  • Zacząłem zarabiać mając 15 lat - na czym? hmmmm… na pisaniu… zainteresowani wiedzą o co chodzi :)
  • Jestem estetą (nie pedantem - to różnica!) - kto mnie zna, wie, że kładąc książki na ławce w szkole, wyrównywałem je ekierką, aby tworzyły zawsze kąt 90 stopni :D
  • Zbuffer twierdzi, że jestem aspołeczny, Monika mówi, że jestem pracoholikiem, Itros myśli, że jestem z marsa
  • W dzieciństwie miałem takie oto cudo: [info], które zmuszało mnie do mycia rąk co około 90 minut - byłem chyba najbardziej higienicznym dzieckiem (P.S. Samo minęło :P )

Uff…. to chyba tyle ;)

Tadam! jestem :)

Tuesday, March 13th, 2007

Witam serdecznie, po długiej i jakże pracowitej nieobecności. Działo się przez ten czas naprawdę wiele… nie wiem, czy moja pamięć ogarnia jeszcze wszystkie te nowości, ale co pamiętam, to na pewno wymienie :)

Ok… pierwsza sprawa… jak pewnie zauważyliście, rozpocząłem “produkcje” nowej serii VideoArtów dla uw-team.org - w chwili pisania tego tekstu, opublikowałem już sześć odcinków, a więc idzie mi całkiem nieźle… patrząc na oglądalność (kilkaset gigabajtów transferu już poszło) to nawet bardzo nieźle :D

Aktualnie (jak zwykle) trwają prace nad kolejnymi projektami…. niestety płynność prac jest skutecznie przerywana przez moje studia… ehh… każdy weekend to około 11 godzin matematyki przeplatanej z fizyką… ostatnimi czasy słynę z tego, że każdą fizykę przesypiam w minimum 30% :) No ale co ja mogę poradzić… tak bywa, gdy się śpi po około 4-5 godzin na dobę :)

Ok… kolejny news… Junior Internet - znacie coś takiego? To taki międzynarodowy konkurs informatyczny… jakiś czas temu dostałem zaproszenie do wzięcia udziału w konferencji na zakończenie konkursu… ciekawostką jest fakt, że mam tam brać udział, jako jeden z wykładowców, przedstawiających swoje prezentacje. Wszystkich nas będzie troje… dwóch doktorków habilitowanych i Unknow - nie ma to jak występ w dobrym towarzystwie - w takich przypadkach brakuje mi tych kilku literek przed nazwiskiem ;) )
Nie ukrywam, że cieszy mnie to, że ktoś docenił w taki właśnie sposób to, co robie - na pewno jest to swoista forma reklamy dla mojej działalności, co z pewnością odbije się pozytywnym echem na UW-Team :) Jeśli tylko się uda, to postaram się wrzucić na bloga dokładną relacje ze spotkania plus ewentualne fotki :) Aaa…. dla zainteresowanych dodam, że mój występ odbędzie się 24 marca we Wrocławiu na Akademii Ekonomicznej. Niestety wstęp tylko dla VIP’ów - czyli uczestników konkursu… a szkoda :P

Ok, co więcej… podczas mojej ‘blogowej nieobecności’, opublikowałem dwa nowe serwisy takie jak zlowione.net oraz skazany.net. Ten drugi serwis okazał się strzałem w dziesiątke… kupno oddzielnej domeny, serwera i koszty reklamy zwróciły się kilkunastokrotnie :)

Przy okazji powstawania serii VideoArtów, konieczne było stworzenie “przypadkowego projektu”, jakim jest nasz system mirrorujący, dostępny pod adresem linki.zlowione.net. System rozdziela obciążenie serwera spowodowane ściąganiem plików na kilka innych serwerów, dzięki czemu nasza główna maszyna hostingowa nie jest bezcelowo obciążana ogromnym transferem. Ponad to, serwis sam buduje statystyki ilości ściągnięć konkretnych plików.

Hmmm… kilka nowych pomysłów pojawiło się w mojej głowie, ale znów brakuje mi czasu na ich realizacje… mam nadzieję, że z czasem ulegnie to zmianie.

Ok, to tyle na dziś… czas już iść spać (minęła już północ), aby nareszcie się wyspać… :)

Nowy rok i takie tam…

Sunday, January 21st, 2007

No i stało się… unknow załatwił wszystkie swoje sprawy, dokończył projekty do poziomu ‘akceptowalnego’ i ma teraz odrobinę czasu na napisanie notki na bloga. Jak zdążyliście już pewnie zauważyć, to pierwszy mój wpis w nowym roku. Mam nadzieje, że nie ostatni :)

Sylwestra spędziłem w domu, siedząc na IRC na kanale #uw-team… wcześniej siedziałem 11 godzin w pracy, mając dyżur. Mówiąc szczerze, to było nudno i jedyną moją rozrywką było jedzenie sałatki warzywnej, której zapas zabrałem ze sobą :)

OK, teraz czas na pochwalenie się kilkoma projektami. Światło dzienne ujrzał mój nowy mini-serwis tematyczny, dotyczący serialu Prison Break (kliknij w nazwę, aby odwiedzić). To jedynie ’serwis fana’, więc nie należy traktować go zbyt poważnie.

Kolejna nowość… redakcja uw-team.org wzbogaciła się o nowy nabytek… kolejny serwer shellowy. Administratorem i właścicielem nowego serwera jest B1tL4n i to do niego należy wysyłać prośby, błagania, podania i inne pisma mające na celu wykazanie jak to bardzo potrzebne wam jest konto shellowe - czasami taki list nieźle potrafi poprawić człowiekowi humor :)

Dziś coś natchnęło mnie do pracy nad Hackme 4.0 - spędziłem nad nim kilka godzin i myślę, że praca nie poszła na marne, ale do końca jeszcze trochę mi brakuje. Przy okazji odkryłem genialny sposób na pozbycie się Vego na kilka godzin. Wystarczy podczas rozmowy użyć magicznego zaklęcia “właśnie skończyłem pisać kolejny etap Hackme - przetestujesz?” - wtedy Vego znika z GG w niewyjaśniowych okolicznościach :)

Dziś mamy 21 stycznia, czyli jak wskazuje mój kalendarz, jest to Dzień Babci. Ja nigdy nie znałem swojej babci, bo urodziłem się kilka miesięcy po jej śmierci. Była jednak na świecie kobieta, do której zawsze mówiłem ‘Babciu’. Była to moja opiekunka z czasów przedszkolnych i tych jeszcze wcześniejszych… w dzisiejszych czasach powiedzielibyśmy, że przez kilka pierwszych lat życia, wychowywałem się pod opieką niani. Jako, że moi rodzice byli dość zapracowanymi ludźmi (tata spędził wiele lat pracując w Iraku, a mama prowadziła sklep), czas poza przedszkolem spędzałem z “Babcią”. Miała na imie “Aniela” i jestem pewien, że nie było to przypadkowe imie. Była dobrą kobietą i myślę, że w znacznym stopniu wpłynęła na mnie, zmieniając mój sposób myślenia o świecie. Pamiętam świetnie pewne wydarzenie z przeszłości. Miałem wtedy chyba 5, albo 6 lat. Poszliśmy z babcią na zakupy. Jak zawsze, babcia kupiła jej słynne dwie “weki” (rodzaj pieczywa), pół kostki masła (to były biedne czasy), torebke cukierków ‘na wagę’ i co mnie bardzo zdziwiło, całą torbę orzechów. Powiedziałem wtedy: “babciu, ja nie lubie orzechów :( ”, babcia uśmiechnęła się tylko i powiedziała “wiem, dlatego kupiłam ci cukierki”, ówczesny unknow zapytał “to sama zjesz torbe orzechów?”, odpowiedź padła natychmiast “nie”. O więcej już nie pytałem, zabraliśmy zakupy i wróciliśmy do bloku w którym wtedy mieszkałem. Moje mieszkanie było na czwartym piętrze, babci na drugim, ale jako, że nie było nikogo w domu, miałem spędzić ten dzień u babci. Weszliśmy do bloku, minęliśmy parter, weszliśmy na pierwsze piętro i wtedy babcia Aniela mnie zaskoczyła… wyciągnęła ze swojego koszyka papierową torbę z orzechami i postawiła ją przy środkowych drzwiach na pierwszym piętrze. Nie mogłem się powstrzymać, aby nie zapytać “dlaczego zostawiasz tu orzechy?”, odpowiedź była jak zwykle zaskakująca “bo ty ich nie lubisz i ja ich nie lubie”, “to po co je kupiłaś jak ich nie zjesz?”, babcia wytłumaczyła mi spokojnie “to, że ja ich nie lubie i ty ich nie lubisz, nie znaczy, że ktoś ich nie lubi.”, jako, że uparty unknow nie dawał za wygraną, powiedział “no to jak lubi, to niech sobie kupi”, “niestety nie każdy człowiek może kupić wszystko, na co ma ochotę”. Jako, że nie miałem się już do czego przyczepić, zapytałem “prosili cię o to?”, “nie, nie prosili i nigdy nie poproszą, ludzie nie proszą o takie rzeczy, trzeba się samemu domyślić czego chcą”. Kolejne moje głupie pytanie brzmiało “a oni zapłacą za to?”, babcia natychmiast rozpoznała moje typowo ludzkie myślenie i odpowiedziała “ludzie nie muszą Ci płacić za wszystko co robisz, jeśli ty masz czegoś więcej to się tym podziel, jeśli możesz pomóc, to pomagaj. Czasami człowiek może zyskać, rozdając coś ludziom. Nie muszę brać pieniędzy za te orzechy, wystarczy, że te dzieci się ucieszą”. Poszliśmy wtedy do mieszkania babci, a ja długo jeszcze myślałem nad tym, co mi powiedziała. O ile mnie pamięć nie myli, w mieszkaniu pod którym babcia Aniela zostawiła orzechy, mieszkała trójka dzieci. Obecnie wszystkie one są w moim wieku i raczej nie należą do biednych ludzi, ale nie zawsze tak było. Heh… tak sobie żartobliwie teraz myślę… gdybym będąc dzieckiem wziął sobie słowa babci do serca, to chyba byłbym najbogatszym człowiekiem na świecie… “Czasami człowiek może zyskać, rozdając coś ludzią” - widać google, youtube, czy np. ludzie z Ubuntu, wpadając właśnie na tą myśl i realizując ją, doszły do swojego obecnego poziomu :) Babcia Aniela niestety zmarła kilka lat temu, ale pamiętam o niej i o jej podejściu do życia. Tak więc Babciu… wszystkiego najlepszego z okazji Twojego dnia :)

OK, czas skończyć wspominanie dawnych czasów… projekty czekają, a same się nie napiszą :)

Push the button, it’s so easy!

Sunday, December 3rd, 2006

Ostatnie tygodnie pochłania mi głównie praca. Mam tu na myśli zarówno wykonywanie zadań w firmie w której jestem zatrudniony, jak i pracę nad projektami UW-Team.

Co do prywatnych projektów, to w ciągu ostatniego miesiąca, najwięcej czasu pochłonęła mi praca na UW-Shellem, usprawnieniami mechanizmów dla UW-Team, oraz prace nad mechanizmami i algorytmami dla skanera, którego autorem jest Willbe, czyli do Indir Scannera.

UW-Shell ma się dobrze… hostujemy już konta niemal setki użytkowników… miejsca na dysku mamy pod dostatkiem, a zasoby serwera wykorzystywane są w zaledwie kilku procentach. Pozorna sielanka, ale tak na prawdę, to ludzie zrobią wszystko aby nas zniszczyć… może więcej powiedzą wam statystyki…

W ciągu ostatnich trzech dni, odnotowano CZTERY w połowie udane ataki DDoS (odcięto nas od sieci, ale procesy działające na serwerze, nie zostały zatrzymane). Skanowanie portów, to codzienność… ataki bruteforce odbywają się kilka razy dziennie…
Nie jesteśmy niestety osamotnieni w tej tematyce… kewlnet przeżywa ostatnimi czasy podobną serie ataków - niestety równie skutecznych. Pewne grupy osób może nie wiedzą, ale naciskając jeden przycisk odpalający atak, wyrzucają z sieci niemal setkę osób i marnują zasoby serwera, które są obecnie sponsorowane z PRYWATNYCH funduszy członków UW-Team. Mówiąc krótko, płacę za utrzymanie serwera, który staje się zabawką dla lamerów…

Hmmm…. jak dla mnie, to atak DDoS jest w stanie odpalić nawet pijana małpa… nie potrzeba do tego wielkiej wiedzy… w zasadzie jedyne, czego potrzebuje lamer, to odpowiednio duży zbiór komputerów z dostatecznie przepustowym łączem… no ale co poradzić… przecież powalenie jednego z projektów UW-Team, sprowadzi na lamera sławę i podziw społeczeństwa…

Ok… lamerów zostawmy w spokoju, to przecież też ludzie, tylko bardziej ograniczeni :)

Obecnie w ‘poczekalni’ czekają w kolejce do realizacji dwa projekty. Szczegółów nie podam, ale zdradze rąbek tajemnicy i powiem, że jeden z nich to serwis internetowy, a drugi to aplikacja linuksowa. Tyle powinno wystarczyć jak na razie, a z czasem podam więcej szczegółów.

miłej nocy życzę… czas iść spać.

Wzmianka o życiu codziennym

Tuesday, November 21st, 2006

Kolejny wpis po dlugim okresie lenistwa, które usprawiedliwiam brakiem czasu :)
W tym tygodniu pracowałem troche nad Hackme 4.0 - w zasadzie, to zmieniłem około 30% fabuły tej gry… Nie wiem czy wspominałem (jeśli nie, to właśnie wspominam :P ), ale HM4 będzie pierwszą częścią z gatunku ‘fabularnych’ :)

W pracy mam coraz większy natłok projektów… do 15 grudnia musze wykonać trzy nowe projekty. Obecnie skończyłem jeden, a drugi skończę niebawem… tak więc powinienem zrobić wszystko w terminie, bez większego problemu.

Dzisiejszego dnia “przypadkowo” załatwiłem sobie zajęcie na sylwestra. Nie będzie to impreza, nie będzie to także nudne siedzenie w domu… zgłosiłem się na ochotnika na dyżurnego w sylwestrowy wieczór. Tak więc 31 grudnia będę siedział w siedzibie firmy i kończył swoje projekty. Nie martwcie się, nie mam zdolności masochistycznych :) Kierowały mną nieco inne myśli… nie zdradze szczegółów, powiem jedynie, że JA i tak spędzałbym sylwestra w domu :)

Kolejny temat… Monika… hmmm… prawdopodobnie wpadnie niebawem mnie odwiedzić i pozwiedzać nieco Kraków :)
Może poprawi ona nieco mój humor i sprawi, że spędze jakoś aktywniej swój wolny czas. Jeśli o nią chodzi, to mam też kolejny problem… nie mam natchnienia, aby odpisać na jej ostatni list… napisałem już kilka wersji, ale żadna nie pasuje mi jako ostateczna.

Ostatnimi czasy troszeczkę za bardzo zaczęło ujawniać się móje usposobienie idealisty… spowalnia to nieco moje prywatne projekty. Staram się wszystko doprowadzić do stanu idealnego, przez co mniej publikuje, a więcej pisze… może kiedyś opisze dokładniej na czym polega ta moja przypadłość…

Dziś jakoś nie mam weny twórczej.
Idę spać.
Dobranoc

Awaria PC, Monika, coś o shellu i co słychać u Uknowa :)

Sunday, October 22nd, 2006

No ok… zgodnie z moją polityką “nie zanudzania czytelnika”, tworze na tym blogu jedynie zbiorowe wpisy, unikając tekstów typu “nie wiem co napisać” ;) Jak więc się domyślacie, nowy post w tymm miejscu oznacza nie mniej, nie więcej, jak to, że w życiu unknowa nazbierało się kilka nowości, którymi z pewnością chciałby się podzielić z czytelnikami bloga… ok… koniec nudnego wstępu, przejdźmy do części właściwej…

Ok… pierwsza sprawa… jak niektórzy z was wiedzą, miałem ostatnimi czasy małą awarite komputera… mianowicie, swoje życie postanowiła odebrać sobie moja płyta główna… na szczęście szybko wyciągnąłem kase z konta i dokonałem małych zakupów… jako, że nie opłacało mi się kupować płyty pod starego Celerona 1Ghz, postanowiłem lekko ulepszyć mój sprzęt… tak więc w plecaczku unknowa, do domu wróciły radośnie: Płyta główna Gigabyte (kompatybilna z Core Duo 2), procesor 3.2Ghz, 512 MB DDR2, zasilacz, jakaś karta graficzna radeono-podobna 128mb na PCI-E… po skleceniu tego razem i odpaleniu linuxa, oczywiscie okazało się, że kernele z serii 2.4.x nie supportują chipseta intel 945PL, więc czekała mnie rekompilacja…. dokładniej, to kilka(naście) rekompilacji…. ale już jest wszystko ok… użyłem innego sterownika i wszystko działa jak działać powinno :)

Ok… komputery to nudna dziedzina, która zdecydowanie nie zachęca do czytania dalszej części notki… dlatego zmieniam temat na inny :) Tydzień temu, po raz drugi napisała do mnie Monika. Dostała się na studia, przeprowadziła się do Skierniewic i tam studiuje dziennie Socjologie. Czyli u niej wszystko OK. Ja oczywiście, możliwie szybko odpisałem na jej list, ale nim go wysłałem, czekała mnie jeszcze mała wycieczka po Krakowie… kupiłem dla niej mały pęk pocztówek z Krakowa, bo wiedziałem, jak bardzo lubi to miasto, a wiem także, że na pamiątke wzięła ze sobą jedynie kilka, wykonanych przeze mnie fotografii… teraz będzie przynajmniej miała czym obwiesić ścianę w studenckim mieszkaniu :)

Ok… inna sprawa… Vego kupił sobie Jornade 720, czyli mocno ulepszony model mojej jornady… dla niewtajemniczonych powiem, że jest to jeden z najlepszych (moim zdaniem) komputerów zwanych Handeldami. Wczoraj właśnie konfigurowałem jornadzie Vego obsługe GPRS i kilka innych drobiazgów. Wszystko dzała wyśmienicie :)

Aaa… no i jeszcze jeden news został do przekazania. Od pewnego czasu dzała nasz redakcyjny serwer shellowy, na którym rozdzajemy za darmo konta każdemu, kto o nie ładnie poprosi i powie do czego mu to konto.
Śmieszą mnie po prostu listy w stylu “chce konto, login: XYZ, haslo: ABC”. Teksty w stylu “chce zsela, bo hce siem nauczyć hakować!” nasuwają jedynie myśl, że w odpowiedzi na list, powinienem zawrzeć dwie rzeczy… pierwsza to emotka przedstawiająca uśmiechniętą twarz, druga to link do jakiegoś słownika języka polskiego… Jako ciekawostkę powiem, że to co napiszecie jako powód, warunkuje nie tylko fakt czy dostaniecie konto, ale także JAKIE je dostaniecie… gdy ktoś napisze “potrzebuje konto do IRC” i później odpisze “ale dno… tu nawet gcc nie dzała :( ”, to odpisuje mu jedynie “gcc jest, ale w podaniu nie napisałeś, że będzie Ci ono potrzebne, więc nie masz do niego praw”. Stosuje zasadę “dostajesz to, o co prosisz i NIC poza tym…”

Właśnie piszę z nudów bliżej nie określony program, popijam herbatkę “Imperial Earl Grey” z aromatem cytrusowym, słucham jakiejś muzyczki, którą wylosował mi XMMS, jem kanapkę i tak mija życie… jak to zwykle mawiam… “samotno mi trochę”. Czyli jak się łatwo domyślić, u mnie bez zmian, po staremu, jak było tak jest i chwilowo nie ma szans na zmianę…

Heh… przypomniał mi się właśnie Zbuffer, który nigdy nie pyta “co słychać?”. On zawsze mówi “A u ciebie jak zawsze bez zmian?”. Przynajmniej jemu można odpowiedzieć jednym słowem… taki już los unknowa :(

Ok… koniec marudzenia, trzeba działać…

P.S Ostatnio ktoś zwrócił mi uwagę, że moje notki na blogu mają tytuły w stylu, w jakim Zbigniew Nienacki pisał podtytuły w swoich książkach :)

Monika, kardiolog i odrobina szkoły…

Sunday, September 24th, 2006

Mijają kolejne dni, słońce świeci już coraz mniej gorąco… nareszcie, jadąc do pracy, nie jade pustym autobusem i tramwajem, lecz pojazdami wypełnionymi po brzegi młodzieżą udającą się (oficjalnie) do szkoły… przynajmniej nie jest nudno… zawsze można posłuchać “inteligentnych rozmów” i pośmiać się niezauważenie ;)

Jak to zwykle bywa, od ostatniego wpisu zmieniło się kilka rzeczy… po pierwsze, dostałem list od Moniki, na który już zdążyłem odpisać… tak, to niesamowite… unknow z długopisem w ręce… oparty o kartke papieru wspartą na jakiejś książce… Długopisu nie miałem w rękach przez ponad rok… jedyne co pisałem przez ten czas ręcznie, to swój autograf na rachunkach w pracy :) Monika wyjaśniła dlaczego wyjechała, ja odpisałem że jest spoko i takie tam… przynajmniej jeśli nie pożegnaliśmy się osobiście, to nadrobiliśmy to listownie :)

Ok… kolejna sprawa… ostatnimi czasy, cos męczyły mnie bóle serca, więc wybrałem się do kardiologa… po szybkim badaniu wyszło, że mam problemy z zastawką mitralną, lub jak ktoś woli, mam tzw. zapadanie płatka serca zwane zespołem Barlowa.
Niby nic groźnego, ale nieprzyjemne… wyleczyć się tego nie da, jedyne co się z tym robi, to łagodzi dokuczliwe objawy. A do nich zaliczają się głównie uciski w okolicach serca, kłucie itp… poza tym ludzie z tą wadą zwykle cierpią na nerwice i są nadpobudliwi, czego chyba u mnie (mam nadzieje) nie widac ;) Na szczescie mam tzw. lekkie stadium, a że jest to wada niepostępowa, to (teoretycznie) nigdy mi się nie pogorszy :) Teraz musze tylko dwa razy dziennie wcinać magnez z witaminą B6 aby spowolnić nieco bicie serduszka, bo moje bije troszeczke za szybko :)

Dobra… medycyna idzie na bok, bo nigdy nie lubiłem lekarzy… jutro ide podpisać się na liście przyjętych Akademii Pedagogicznej. Ludzie mnie pytają, dlaczego właśnie tam? Hmmm… w zasadzie, to tylko dla formalności… nie chce mi się tego tłumaczyć w bardzo dogłębny sposób, ale uwzględniłem “zdobycie narzędzia pedagogicznego” w moich planach, więc musze te plany zrealizować… los tak chciał, że realizuje je aż 5 lat wcześniej, niż planowałem, ale jakoś mi to nie przeszkadza… politechnika była “beee” więc nie żałuje…

Po prawie miesięcznej przerwie powróciłem do realizacji mojego “big projektu” o którym pewnie usłyszycie przed końcem roku (o ile wszystko dobrze pójdzie). A co do spraw “netowych” to z nieoficjalnych źródeł informacji wynika, że dwie znajome mi osoby doszły do finału Security Days 4 - gratulacje dla nich… wymienie ich nicki, gdy informacja się potwierdzi.

No dobrze… ide teraz kompletować dodatkowe papiery na studia… ehhh…. gdzie ja teraz znajde teczke na to :/
Ok… nie ważne… dobranoc wszystkim :)

Life is life…

Monday, September 11th, 2006

Hmmm… co zmieniło się w moim życiu od ostatniego wpisu? wiele…
Zacznijmy od początku… Monika - pamiętacie ją jeszcze? to moja przyjaciółka, którą poznałem w te wakacje.
Co z nią? Hmmm… nadszedł wrzesień, wakacje się skończyły, odjechała bez pożegnania - miłe prawda? :)
Ale jak mówiłem wielu ludziom… przewidywałem, że tak właśnie będzie, więc nie jestem zaskoczony…

Ok… następna sprawa… od ponad trzech dni, na moim komputerze trwa kompilacja pakietów gentoo… ale nie martwcie się, nadal siedze na Slackware 10.1 i wcale nie mam zamiaru zmieniać systemu :) Po prostu jak mówią niektórzy, “unknow coś kombinuje, nikt jeszcze nie wie co, ale na pewno jeszcze o tym usłyszymy” - i w tym wypadku, to prawda :D

Co więcej? Hmmm…. Itros wyjechał do Torunia odwiedzić swoją dziewczynę, Vego znalazł dodatkową prace przy komputeryzacji jakiegos hotelu, czy jakoś tak… 2j wrócił po długim czasie nieobecności do netu, a ja nadal siedze sobie bez zmian… praca, praca, praca… tak to bywa… w pracy 8h tworzenie mechanizmow w PHP, wracam do domu, kilka godzin kompilacji, konfiguracji linuksa, troche eksperymentów…

Właśnie… ostatnio pracując na gentoo wpadłem na ciekawy pomysł… napisałem source-downloadera (programik zasysający źródełka aplikacji z sieci) na podstawie portage z gentoo… ciekawostką jest fakt, że cały kod ma jakies 2kb i jest pisany w bashu… brak w nim jakiegokolwiek sprawdzania zależności… działa na zasadzie “mówisz masz”, czyli po podaniu nazwy pakietu jaki chcemy miec, mamy go na dysku i tyle :)

Hmmm… co więcej… salvation składa właśnie nasz wspólny serwer… pech chciał, że kupił złe kieszenie na dysk, więc całość strasznie się opóźnia… ale jakoś to będzie… mam nadzieje ;)

A ja nadal, bez zmian siedze sobie sam… 20 lat uptime, to widać za mało…
Czas cos zmienić… ale na razie, poświęcam się głównie pracy i projektom.

P.S Na niekończące się pytania “czy bierzesz udział w Security Days 4″ zbiorczo odpowiadam: NIE
na pytanie “dlaczego?” odpowiedź brzmi: “bo nie mam czasu…”

i to by było na tyle…

Shell i nudne życie.

Wednesday, August 23rd, 2006

No fajnie… czas mija, a ja żyje sobie w samotności jak zawsze, czyli u mnie po staremu :)
Nie pytajcie o szczegóły, bo nie warto… :/

Wczorajszy dzień minął spokojnie, bez emocji… miałem iść zakładać internet do znajomego, ale już sam sobie poradził :)

Obecnie razem z Vego i Salvationem zbieramy pieniądze na uruchomienie serwera shellowego.
Kolokacje już mamy, przyszedł czas na sprzęt. Jeśli jesteś chętny do pomocy (finansowej) w naszym projekcie, to daj znać, a na pewno podam numer konta ;) Zawsze można też wesprzeć nas, kupując dowolny przedmiot z
aukcji wystawianych przez Vego.

Hmmm dziś czeka mnie instalacja dodatkowego systemu operacyjnego… obecnie mam Slackware 10.1 a nowym nabytkiem będzie…. też slackware! nowszy? nieee…. wręcz przeciwnie :D
Mam zamiar zainstalować Slackware 3.2 jest mi on potrzebny do stworzenia środowiska developerskiego do moich dziwnych zabaw ze starymi paczkami linuxowymi i kernelami :)
Naturalnie po instalacji zrobie jak zawsze wersje przenośną tego systemu w postaci obrazu, który będzie można podmontować poprzez loopbacka - zainteresowani wiedzą do czego może to się przydać :)

Kolejna aktualizacja uw-team jest już w drodze… gdy tylko uporam się ze zmianami na serwerze, to z pewnością wrzuce ją na FTP :)

Jak pewnie zauważyliście (lub nie), wczorajszego dnia, serwis uw-team był niedostępny przez niemal 5 godzin. Było to spowodowane wymianą serwera na którym hostowana jest strona. Sprawa niezależna od nas, więc przepraszam za problemy :)

Ok… enough… wystarczy :)


Reklama: POKER